Blog > Komentarze do wpisu
Bo jak się ma taką sztukę przed sobą to trudno zachować kulturę

- No więc jak to jest  z kondycją naszego rodzimego przemysłu muzycznego?

- Przepraszam czego? To taki żart, ale nie mogłam się opanować. A tak poważnie to o jakim przemyśle my mówimy?

- Miało być poważnie....

- Ależ  ja mówię całkiem poważnie. Na chwilę obecną kondycja naszego przemysłu muzycznego jest jak kondycja Pudziana w MMA. Starcza na pierwszą rundę, a potem? Jeśli wszystko będzie podążało w takim kierunku w jakim to robi obecnie, to doczekamy się takiej sytuacji, w której nagle się okaże, że nie ma  kto nam grać, że bedziemy mieli Eurowizję i muzykę graną z głośnika jedynie.

- To jest chyba wariant bardzo pesymistyczny

- Być może, choć ja wieczną optymistką jestem. Jednakowoż wystarczy popatrzeć na to co się dzieje na chwilę obecną w tzw. światku muzycznym. Kogo promują nasze wytwórnie, kto wydaje płyty. Kilka lat temu przeczytałam wypowiedź Zbigniewa Hołyda, która jest bardzo aktualna i dzisiaj, ba myślę, że jeśli nie zmieni się podejście wytwórni muzycznych do muzyki, muzyków i nowego narybku to będą te słowa aktualne jeszcze długie lata: że gdyby Joplin, Hendrix, The Doors, Purple, Zeppelini, Nirvana, Metallica, Slayer, Depeche Mode i jeszcze wiele innych wielkich żyło dzisiaj w Polsce, to nigdy nie wyszliby z podziemia.

- Jednak wszędzie dookoła słychać, że idzie ku lepszemu

- Ja tego nie zauważam niestety. Choć istenieje taka możliwość, że jestem tak strasznie rozgoryczona tym co się dzieje dookoła, że najzwyczajniej mi to gdzieś umyka. Widzi Pan, muzyka to moje życie wbrew pozorom nie tylko ta rockowa, kocham ją miłością dozgonną, jestem jej wierna i potrzebuję jej do życia jak powietrza. Nie mogę jednak zrozumieć co z tą muzyką u nas się wyprawia, dlaczego promuje się ludzi, których się nie powinno promować, a tych których się powinno nie wypuszcza się z podziemia. Bo podziemie nasze rodzime akurat ma się całkiem dobrze i tu napewno idzie ku lepszemu. W każdym normalnym kraju ludzie z wytwórni muzycznych idą w tzw. teren, po knajpach, klubach gdzie gra się muzykę w poszukiwaniu młodych talentów. U nas tworzy się programy, które nijak się mają do rzeczywistości i nawet jeśli taki program wolą telewidzów wygra zespół np. Orbita Wiru jak to miało miejsce całkiem niedawno,  to nic z tego dalej nie wynika, bo firmy fonograficzne nie wyciągnęły z tego żadnych wniosków.

Podobno moje pokolenie, trzydziestolatków, jest najlepszym targetem dla wytwórni fonograficznych bo dobrze zarabiamy, a co za tym idzie mamy pieniądze na płyty, które kosztują sporo.  Mówi się, że muzyka rockowa wraca do łask między innymi właśnie dlatego, że to moje pokolenie wychowało się w większości na rocku, a skoro tak, skoro my mamy kasę to my dyktujemy warunki rynku. (Być może również stąd wygrana Orbita Wiru.)  To ja sie pytam gdzie są Ci muzycy, te zespoły , których ja chcę słuchać? Dlaczego jakiś pan czy pani, która siedzi w radio wmawia mi, że tego czego ja chce słuchać to jest akurat to czego słuchać nie chcę, a muszę bo im tam jakieś słupki pokazały. Słuchając naszych rodzimych rozgłośni nie przestaję odnosić wrażenia, że traktują mnie słuchacza jak kretyna jakiegoś, któremu da się wcisną każde gówno bo i tak nie zauważy, że to kał. Może powinnam użyć bardziej cenzuralnych słów, ale prosze mi wierzyć, że jak się ma przed oczami taką sztukę to trudno zachować kulturę.

Nieustannie jesteśmy robieni w balona i nawet drastycznie spadająca sprzedaż płyt nie daje wytwórniom do myślenia. A może jest tak, że ta sprzedaż spada bo my czyli target nie mamy co kupować?

Co więcej, robienie nas w balona staje sie powszechne i do tego jest zaraźliwe. Wystarczy popatrzeć na ostatnie dokonania Agnieszki Chylińskiej skądinąd genialnej wokalistki. Po kilku ładnych latach grania mocnego rocka nagle okazuje się, że to nie jest to co Chylińska zawsze chciała robić, wręcz przeciwnie z wypowiedzi pani Agnieszki wynika, że Skawiński niemal zmuszał ją do śpiewania w ONA podczas gdy ona chciała densować. Czyli co? Ja przez te wszystkie lata byłam robiona koncertowo w trąbę przez panią Agnieszkę? Wychodzi w końcu na to, że ona w ONA, a potem na solowej płycie uprawiała jakiś samogwałt, a teraz pod wpływem programu „Mam talent” odnalazła swoje prawdziwe oblicze. Już sama nie wiem czy bardziej wkurza mnie to jej pitolenie w „Nie mogę cię zapomnieć” czy te brednie, które wygaduje w kolorowych czasopismach.

- To  jest jakaś szansa na poprawę czy nie?

- Szansa zawsze jest, a i nadzieja umiera ostatnia. Są na szczęście perełki, które od lat funkcjonują w rodzimym przemyślę, mają się świetnie, a wcale nie wydają płyt w największych stajniach rodzimego szołbiznesu. Weźmy chociażby takiego Hey-a, który uciekł z wielkiej wytwórni muzycznej, nagrywa płyty na jakiejś wsi zabitej dechami. Nie ma go w mediach, prasie, rzadko jest grany w radio i to nie we wszystkich stacjach muzycznych, a mimo to sprzedaje całkiem nieźle płyty, zapełnia sale koncertowe (bilety mają wyprzedane na kilka dni przed koncertem) i zodbywa nagrody. Funcjonują na rynku muzycznym nieprzerwanie, zupełnie dobrze sobie radząc mimo, że nie przeczytamy o nich w Fakcie, Super Expressie, Na żywo, Naj i innych. Zwykli skromni ludzie, ktorzy po prostu i przede wszystkim może, robią muzykę. Można? Można!

Dlatego mam nadzieję, że w końcu kiedyś to wszystko co aktualnie dzieję się z naszym rynkiem muzycznym się zmieni. Że zacznie się otwierać na podziemie, w którym naprawdę można znaleźć perełki. Że będzie więcej festiwali, przeglądów, koncertów, w których będą mogli się zaprezentować szerszej publiczności młodzi zdolni muzycy. Że otworzą się na te nowe kapele rozgłośnie radiowe i prasa. I, że telewizja też będzie brała w tym udział.

I jeszcze jedno, żeby zakończyć optymistycznie może. Jest takie miejsce w Nysie, gdzie co roku organizowany jest świetny festiwal podziemny. Nazywa się „Metalowa Twierdza”. Organizują go ochotnicy, może dlatego jest tak perfekcyjnie zorganizowany? Ludzie chcą tam grać muzykę, ludzie chcą tam słuchać muzyki. Ludzie są otwarci na nowe kapele, organizatorzy z szacunkiem podchodzą i do słuchaczy i do muzyków. Perełka wśród koncertów. Współorganizatorem jest Nyski Dom Kultury oraz Urząd Miejski w Nysie. Można? Można.

Naprawdę chciałabym, życzyłabym sobie i innym tego, żeby nadeszły zmiany, jakiś świeży powiew, ale to zdaje się droga żmudna, długa  nie gwarantująca sukcesu i zdaje się nie w tej, ani w nastepnej dziesięciolatce. Póki co jednak....

- Jak sie ma taką sztukę przed sobą.....

- No właśnie (śmiech)

- Dzięki za wywiad

- Ja również dziekuję i pozdrawiam

poniedziałek, 31 maja 2010, kobialkawmiesciewielkim